Ten wywiad był dla mnie kolejnym dowodem tego, że Bogu bardziej zależy na dobrym programie,. gdzie Jego imię jest kluczowe, niż mi samemu jako autorowi. Jeszcze w tę niedzielę rano nie wiedziałem co będzie w radiowym KDM. Czułem tylko, że Bóg chce aby poszedł i porozmawiał z artystami na Agrykoli.

A był to właśnie ten dzień kiedy odbył się wielki koncert przeciwko przemocy. Gdy Natalia mi z początku odmówiła byłem mocno zaskoczony, gdyż czułem że Bóg chce, żeby to właśnie ona dzisiaj wystąpiła.
Pod koniec caego koncertu podszedł do mnie menadżer i powiedział, że zmieniły się plany i mogą być w trójkę - Natalia, Wojtek (menedźer) i Sebastian (bębniarz). Alleluja.

Natalia jakkolwiek nie daje na swojej debiutanckiej płycie świadectwa (no, może poza "Matka Natalia od aniołów") to aktywnie uczestniczy w nagraniu "Trzecej Godziny Dnia".

Wywiad poniższy w formacie Real Audio znajdziesz w RA Zone.

P.S. W Klubie Dobrej Muzyki Radia "Józef" witam Natalię Niemen oraz muzyka Sebastiana Urbana oraz menadżera wokalistki - Wojtka Kuleczkę. Witam was wszystkich serdecznie. Chciałbym zacząć od skomentowania dzisiejszej imprezy. Wynikło to na bieżąco, że tutaj się znaleźliście, wcześniej nie mieliśmy okazji rozmawiać. Powiedzcie, jak się zaczęła wasza współpraca, bo przeglądając skład zespołu zauważyłem, że wszyscy ludzie to są ludzie świadomie wierzący. Jak to się stało, że się razem spotkaliście?

W.K. Do naszej współpracy doszło, mam nadzieję, że nieprzypadkowo. Natalię żeśmy odkryli w sposób dosyć ciekawy. Miałem okazję współpracować z Natalią Niemen, kiedy jeszcze była chórzystką u Natalii Kukulskiej. Jakoś tam sobie współpracowaliśmy, była to taka sobie współpraca. Kiedyś spotkaliśmy się na próbie domowej, był mikrofon, był producent naszej płyty. Poprosiliśmy Natalię o zaśpiewanie paru utworów i oczywiście szczęki nam nisko opadły, zostaliśmy powaleni na ziemie. Stwierdziliśmy, ze nie ma w tym kraju osoby, która jest tak skromna, niepozorna i jednocześnie tak utalentowana. Tak to się wszystko zaczęło. Od takiego zauroczenia. Natalia jest bardzo skromną osobą. W tym jest duża głębia ducha,  bardzo cenię to, że jest osobą niewyniosłą, chociaż  mogłaby się chełpić z wielu rzeczy. Pierwszy nasz kontakt zaważył na tym, co się działo potem.

P.S. Teraz Natalia, powiedz jak odebrałaś dzisiejszy koncert ?

N.N. Sam pomysł takiej imprezy, myślę, że jest pozytywny. Ostatnio w naszym kraju i w ogóle na świecie dzieją się coraz gorsze rzeczy - właśnie "przemoc". Tak, że dobrze, że ktoś wpadł na taki pomysł, żeby chociaż spróbować się przeciwstawić jakoś temu zjawisku. Mam nadzieję, że przez tę  imprezę, że jest to impreza muzyczna - muzyka może zdziałać wiele dobrego jak również i złego. Mam nadzieję, że to zahamuje w pewnym stopniu ten postępujący proces agresji w ludziach. Pomysł bardzo mi się podoba. Nie wiem co mogę powiedzieć. Wystąpiłam ...

P.S. Nie odpowiedziałaś na mojej pytanie. Dałaś bardzo fajne podłoże i oceniłaś te zjawiska. A ja pytam ciebie jako artystkę, jak odbierasz to, także w kontekście tego, że śpiewasz bardzo niedawno. Ja byłem zaskoczony - na słowa Natalia Niemen wzbudziła się burza oklasków i już w tej chwili jesteś popularna. Jak TY to odbierasz ?

N.N. Chyba nie przyzwyczaiłam się jeszcze do takiej popularności i tak trudno jest mi uświadomić sobie w 100%, że zaczynam być popularna. Czuję się normalną dziewczyną, normalną obywatelką. Robię to co lubię i jest to jednocześnie mój zawód.

W.K. To jest cała Natalia! Dzisiaj byliśmy świadkami takiej sytuacji, kiedy Natalia w moich oczach urosła i jeszcze bardziej awansowała w uznaniu. Dzisiejsi artyści ze względu na transmisję telewizyjną występowali z pół-playbacku, czyli używając taśm z podkładem muzycznym natomiast głosy oczywiście był na żywo, a niektórzy z całkowitego playbacku. My akurat występowaliśmy z pół-playbacku, nastąpił taki nieszczęśliwy wypadek, bo okazało się, że osoba, która przygotowywała materiały do dzisiejszego programu wgrała połowę piosenki - oczywiście nikt o tym nie wiedział. W trakcie, kiedy Natalia miała solo i wchodziła na modulację, miała ta druga połowa zaraz wejść z taśmy a tu okazuje się, że właśnie tej połowy zabrakło. Przy tym ja zupełnie struchlałem z boku, przeraziłem się. Ale patrzę Natalia zachowała zimną, spokojną twarz, w ogóle wyluzowana dokończyła piosenkę.

N.N. To nie było nic trudnego,  jak piosenka jest ośpiewana przeze mnie i wiem mniej więcej co mam robić. W jednym momencie zajarzyłam, że coś poszło, ale trzeba dalej.

W.K. Tak że mamy na gorąco okazję słuchaczom, którzy doznali zdziwienia wyjaśnić, że taka sytuacja miała miejsce. Chociaż tak jak mówię - sama Natalia okazała się na swoim miejscu.

P.S. Wiem, że ćwiczycie do trasy koncertowej. Kiedy ta trasa będzie?

N.N. Trasa, nie wiem czy to można nazwać trasą...

W.K. Na razie mamy serię pojedynczych koncertów, które są pojedynczymi wypadami. Natomiast trasa nastąpi dopiero w momencie znalezienia jakiegoś większego sponsora, wtedy będziemy mogli mówić o takim cyklu zaplanowanych koncertów. Teraz czegoś takiego jeszcze nie ma. Chociaż ofert koncertowych mamy naprawdę dużo i przymnaża się ich jak grzybów po deszczu.

P.S. Myślę, że tym co interesuje wielu słuchaczy jest to jak ty sobie radzisz z tym, że masz takie znane nazwisko?

N.N. Różnie. To znaczy na początku, kiedy weszłam już w ten biznes i rozpoczęły się różne akcje promocyjne, zaczęłam spotykać, poznawać coraz to więcej ludzi, no to właściwie miałam takiego podejście, które miałam zawsze miałam, że nie czuję żadnego ciężaru nazwiska. Jestem po prostu Natalią Niemen i nieważne jest, że moim ojcem jest Czesław Niemen a matką Małgorzata Niemen i czułam się kimś zupełnie osobnym, a dopiero przeróżne teksty ludzi zaczęły mi sugerować, że może z tobą jest faktycznie nie tak, może faktycznie czujesz ciężar nazwiska. Właściwie przez takie teksty zaczęłam odczuwać właśnie tenże ciężar. Jest to bardzo różnie, czasami kiedy za bardzo myślę o tym to mogę wpaść w jakiś dołek i pomyśleć: no faktycznie ja muszę coś pokazać, innym razem nabieram trochę dystansu. Mam nadzieję, że to będzie postępować w takim pozytywnym kierunku, że wyzwolę się z takiego typu myśli.

P.S. A powiedz, czy nie czujesz się związana z dorobkiem artystycznym twojego taty ?

N.N. Nie. Pomimo tego, że ja bardzo cenię mojego ojca, uważam, że to jest fenomenalny talent, jeden z najlepszych muzyków na świecie, jeśli można tak powiedzieć, wzruszam się kiedy słucham jego muzyki, to jednak ja chcę robić swoje. Nie czuję jakiejś presji, że muszę wykonywać jakieś wielkie songi z tekstami Norwida, czy jakiegoś innego wielkiego poety. Po prostu rozumiemy się. Myślę, że wszystko co się dzieje w moim życiu postępuje w naturalnej kolejności.

P.S. Niemniej zainteresowania muzyczne i talent pewnie dziedziczysz po tacie?

N.N. Tak, chyba tak to się stało, że mam po ojcu jakieś ucho muzyczne, wrażliwość muzyczną itd. Chyba normalne, że coś takiego dziedziczy się po rodzicach.

P.S. Czy tata zachęcał cię, abyś szła w kierunku muzycznym?

N.N. Tak. Na początku przez to, że zapisał mnie do szkoły muzycznej. Widocznie, że mam ku temu predyspozycje. Ojciec chciał, żebym miała do czynienia z muzyką, ale pamiętam, że kiedy byłam młodsza to widział mnie w roli skrzypaczki solistycznej grającej w orkiestrze. Kiedy mu powiedziałam, że chcę zostać piosenkarką, odradzał mi to, powiedział, że jest to bardzo ciężki kawałek chleba, dlatego myślę, że ojciec wierzy we mnie i zawsze chciał, żebym miała coś wspólnego z muzyką.

P.S. Mimo to postawiłaś na swoim. Masz jeszcze siostrę i razem też śpiewacie czasami.

N.N. Razem? Nie.

P.S. A "Trzecia Godzina Dnia" ?

N.N. Aha, no tak. To właściwie była pierwsza taka wspólna sprawa. Moja siostra nie za bardzo lubi jak ja się o niej wypowiadam, ale myślę, że w takiej sytuacji nie będzie miała mi za złe. Mogę powiedzieć, że też zajmuje się muzyką, śpiewa u Natalii Kukulskiej w chórkach i sama próbuje komponować różne rzeczy.

P.S. Jak widzisz sprawy kariery zawodowej? Czym ona jest w twoim życiu?

N.N. Kariera zawodowa - nie traktowałam nigdy muzyki jako środka do osiągnięcia sławy, popularności i nie wiem czego tam, pieniędzy, żeby konkurować ze wszystkimi. Dla mnie muzyka to zawsze była sztuka, coś pięknego unoszącego się na wyżynach. Zdziwiłam się, kiedy zauważyłam, że tym biznesie istnieje coś takiego, jak zawiść, zazdrość, wszyscy się prześcigają, chcą być najlepsi itd. To co teraz robię traktuję jako normalne zajęcie, zawód i nie myślę o tym w kategoriach robienia kariery, że gdzieś muszę na świecie zaistnieć. Po co. Żyję w Polsce to w Polsce to robię. To jest dla mnie zawód.

P.S. Czy czujesz się artystką w pełni?

N.N. Ja czuję się artystką w tym sensie, że z natury mam zamiłowanie do sztuki. Uwielbiam muzykę, malarstwo, kino, poezję i tego typu rzeczy.

P.S. Czy ta sztuka, muzyka, czy ona jest sposobem wyrażania ciebie samej? Czy te teksty są trochę abstrahowane od twojego życia?

N.N. Nie, tak się szczęśliwie złożyło, że teksty tych piosenek pasują do mnie, są o mnie, to jestem ja. Moja babcia nie dawno trafnie powiedziała: No słuchaj wnusiu, tak słuchałam tej płyty, muszę powiedzieć ci, że jest to taka biografia wewnętrzna i babcia bardzo się zdziwiła, że to ktoś inny pisał. Autorką tekstów jest Olga Pruszkowska.

P.S. A muzykę?

N.N. Wojtek Kuleczka, Jarek Pruszkowski, Mirek .... Muszę powiedzieć, że właściwie z Olą znam się jakiś czas przed zaczęciem pisania tekstów przez nią. Jestem taką osobą, która lubi opowiadać o sobie, wyżalać się. Było kilka takich sytuacji, że tak sobie gadałyśmy po koleżeńsku i wydaje mi się, że jakoś wyczuła mnie i dlatego potem kiedy czytałam poszczególne teksty to szeroko otwierałam oczy i się dziwiłam, że są naprawdę o mnie. Dlatego o wiele łatwiej jest mi je teraz wykonywać.

P.S. Jakie są twoje główne inspiracje muzyczne?

N.N. Moje główne inspiracje muzyczne to muzyka czarnych, rhytm'n'blues, soul, funky i tego najwięcej słuchałam i najbardziej lubię słuchać. Po drugiej stronie jest muzyka łącząca różne gatunki, bardzo lubię to co robi Peter Gabriel albo Annie Lennox - łączenie różnych stylów bardzo trafne. Lubię muzykę wszelką oprócz disco polo.

P.S. Czy nagrywając płytę sama nadajesz brzmienie czy są aranżerowie, którzy za ciebie wykonują tę robotę?

N.N Tak, to drugie. Przy tej płycie śpiewałam a resztę zajęli się inni ludzie - aranżerzy, kompozytorzy.

P.S. Czy to ci odpowiada?

N.N. Bardzo mi odpowiada. Pomimo tego, że mam ciągoty do komponowania i prób nauki aranżowania, chociaż tego w ogóle nie umiem. Na pewno kiedyś chciałabym spróbować swoich sił na tej płaszczyźnie. Ale pomyślałam, że życie przede mną, jeśli tak ma być przyszłości to proszę bardzo. A na razie zaufałam ludziom, którzy już mają spore doświadczenie w tym zawodzie i zrobili bardzo fajną robotę?
(super - przyp. PS)

P.S. Pójdę za ciosem i zapytam o teledysk. Jak został nagrany? Czy miałaś jakąś wizję, czy też ktoś buduje twój image na zewnątrz?

N.N. Przy pierwszym teledysku reżyser miał pewną wizję i nie miałam tam trzech groszy do wrzucenia. Z "Matką Natalią" było inaczej i byłam w szoku bo miałam autentyczną wizję jaką miał również reżyser tego teledysku. W ogóle nie rozmawialiśmy a okazało się, że widział ten teledysk w nawiązaniu do malarstwa prerafaelickiego, secesji. Widział mnie w zwiewnych szatach, ogrody, skojarzenie z rajem. Bardzo się ucieszyłam z tego powodu i byłam pod dużym wrażeniem pracy na planie tego teledysku. Ludzie tam podchodzili do wszystkiego co tam robili tak profesjonalnie, dbali o każdy detal. Bardzo mi to zaimponowało.

P.S. Który image z tych prezentowanych ciebie najbardziej wyraża? Czy ciemne kolory czy kontrasty?

N.N. Chyba bardziej kontrasty. Kontrasty w takim sensie, że pomieszanie w sobie jednego i drugiego. Z racji tego, że jestem osobą młodą nie wiem jaka ja jestem do końca.

P.S. Prawdopodobnie jest to poszukiwanie. Czy na następnej płycie będziesz miała jaśniejszą wizję?

N.N. Tego nie wiem, życie pokaże.

P.S. Czy planujesz w ogóle jakieś następne wydawnictwa?

N.N. Zapewne, bo mam to w kontrakcie, ale w ogóle nie myślę o następnej płycie, ta pierwsza dopiero wyszła i trzeba się nagrać tego materiału, jeszcze nie wiem.

P.S. W tej chwili kontrakty podpisuje się na kilka płyt. Powiedz Wojtku, jak to jest z Natalią?

W.K. U nas jest podobnie. Większość szanujących się, poważnych wytwórni podpisuje długoletnie kontrakty. Nasz kontrakt nie jest aż taki bardzo długi, dwa lata.

P.S. Dwie płyty?

W.K. Trzy, tam są różne klauzule, wiele zależy od tego jak nam się będzie przy tych płytach współpracować.

 P.S. Na okładce jest napisane: "Tu jest za mało miejsca, abym w pełni wyraziła swoje podziękowanie tym, bez których pomocy nie była bym taka tu i dziś. Bardzo dziękuję pierwszemu, jedynemu Bogu za wszystko co się dzieje w moim życiu". Jak się zaczęło zainteresowanie duchowością w twoim życiu?

N.N. Sięgając w przeszłość, chyba zawsze szukałam Boga w swoim życiu i zawsze ta duchowość była dla mnie sprawą ważną. Tak bardziej świadomie poznałam Boga dosyć niedawno i bardziej na poważnie wzięłam sobie to, o czym mówi Biblia. Zaczęłam się więcej zastanawiać nad Bogiem. Może to dlatego, że stałam się starsza i pewne  rzeczy w życiu przeszłam i przyszedł ten dobry czas, żeby w końcu wejść na tą właściwą drogę.

P.S. No nie mów, że taka starsza. Masz ile lat teraz?

N.N. 22. Napisałam tak, chociaż niektórzy mogą powiedzieć, że to papugowanie po Hollywoodzie. Ale ja naprawdę poczułam tak, że takie podziękowania powinny się znaleźć. Uważam, że Bóg jest najważniejszą osobą w życiu człowieka. Jest najważniejszy, najwyższy, najlepszy, jest wszystkim co najlepsze, wszystkim co może człowieka w życiu spotkać. Dlatego dziękuję mu za wszystko co się działo, dzieje w moim życiu. Nieważne czy te rzeczy są w moim odbiorze dobre czy złe, ja wiem, że one są potrzebne

P.S. Użyłaś tajemniczego zwrotu: Niedawno poznałam Boga. Co to znaczy dla ciebie?

N.N. Zwykle chyba jest tak, że rozmawia się z kimś, kto już tego Boga poznał i ten ktoś zwiastuje tobie. I tak było ze mną. Ze mną było tak, że moja siostra nawróciła się i również mi zaczęła "reklamować" Jezusa. Ja tak z oporami : "no co ty?" To jest śmieszne - ona potrafiła biegać za mną z Biblią po domu i mówić Posłuchaj tego.

P.S. Ale nie biła cię po głowie ? ;)

N.N. Nie, ja mówię: "Zostaw mnie, nie bądź taka nadgorliwa, gdybyś w inny sposób do mnie mówiła może by to do mnie dotarło." Przez długi czas, może przez tę jej nadgorliwość broniłam się rękami i nogami, później zaczęłam się uważniej przysłuchiwać, poznałam jeszcze wielu ludzi, którzy już z Bogiem przez długi czas żyli. Dlatego wszystko zaczynało iść bardzo stopniowo. Z niektórymi jest tak, że nawracają się ot tak, doznają jakiegoś olśnienia. U mnie to był długi proces, ja bardzo wolno poznawałam przeróżne sztuczki Pana Boga, jeśli można tak powiedzieć i bardzo długo przekonywałam się. Miałam masę wątpliwości, oczywiście nadal je mam bo jestem tylko człowiekiem, teraz już raczej ugruntowała się moja wiara.

P.S. To ile to czasu?

N.N. Rok z kawałkiem, może półtora roku od tego momentu kiedy ktoś mi zwiastował.

P.S. Jesteś osobą wierzącą, a jest wśród muzyków współzawodnictwo i to niezdrowe współzawodnictwo. Jak ty się czujesz w takim środowisku? Czy czujesz się jednością z ludźmi, którzy tyle negatywnych emocji przekazują sobie?

N.N. Staram się nie odczuwać, chociaż nie można kontrolować swoich odczuć Zawsze bałam się tego, że to środowisko jest znane z konkurowania ze sobą i negatywnych emocji. Dlatego bałam się żeby mi się coś takiego nie przytrafiło, żeby woda sodowa do głowy nie uderzyła. Mam nadzieję, że mnie to nigdy nie spotka, dopiero zaczynam i tego środowiska dobrze nie znam, ale radzę sobie. To, że w zespole są ludzie również wierzące to jest to bardzo pomocne i kiedy chcesz postawić nogę poza tę właściwą drogę to jakoś przez pomocną dłoń tych ludzi wierzących udaje ci się uniknąć tych błędów. Na dzisiejszej imprezie pomimo, że się trochę bałam, bo trema zawsze jest, tę piosenkę, którą wykonywałam traktuję bardzo osobiście. "Matka Natalia od aniołów" - ta piosenka mówi o Bogu, o relacji Boga z człowiekiem. Ja ją śpiewam do Boga, dlatego pomyślałam sobie, że na pewno nic złego się nie przytrafi, gdyż sprawdziłam na własnej skórze, że właśnie kiedy tę piosenkę śpiewam, to czuję się najbardziej wyluzowana i mogę powiedzieć, że przeżywam swoistą ekstazę duchową.

P.S. Jak to się stało, że wszyscy ludzie wokół ciebie są świadomie wierzący?
To się rzadko zdarza nawet wśród muzyków, którzy uważają się za chrześcijan.

W.K. To nie jest tak do końca. Są osoby bardziej i mniej oddane Bogu. Są też osoby na etapie przechodzenia pierwszej bariery. W miarę możliwości wyrażamy nasze stanowisko co do różnych spraw, ale  każdy człowiek potrzebuje swego czasu, ponieważ Bóg jest żywym Bogiem. To Bóg przekonuje człowieka o swoim istnieniu, to Bóg powołuje człowieka do życia. Na każdego przychodzi czas, każdy musi przejść jakieś swoje doświadczenia w życiu, żeby Boga poznać. U nas jest komfortowa sytuacja, bo zespół składa się z sympatycznych, nawet po ludzku, osób, patrząc nawet na same charaktery, są to ludzie niekonfliktowi, pozytywnie nastawieni do życia.

P.S. Ja bym jednak bronił mojej tezy: Paweł Zarecki to jest autor "Trzeciej godziny dnia" - bardzo namaszczonej produkcji, Sebastian Urban - "New Life Music", "Deus Meus", Michał Fijalski - też jest znany w Radiu Józef - jest autorem wspaniałej płyty. Myślę, że to środowisko nie jest wybrane przypadkowo i nie przypadkowo ci ludzie są tacy jacy są tzn. nie są tacy konfliktowi. Myślę, że to wynika też z tego, że ludzie którzy obcują z Bogiem inaczej patrzą , co prawda są tacy chrześcijanie-artyści, którzy mają zakręty.

W.K. Nasz zespół ma 6 osób, jest to duży skład. Osoby, które wymieniłeś żyją  bardziej świadomi dla Boga. To jest kwestia bardzo płynna i bardzo nieregularna - nie można ocenić do końca, jak ktoś jest bardzo blisko Boga. Każdy chrześcijanin ma w swoim życiu momenty słabe, momenty mocne, są dnie i są noce. Najważniejsza w tym wszystkim jest kwestia podejścia do grzechu, do przebaczenia przez Jezusa. Mamy nadzieję, że będziemy rozwijali się w tym co robimy, ku dobru.

P.S. Wrócę do Natalii i projektu "Trzecia godzina dnia". Jak to się stało, że wzięłaś tam udział?

N.N. Poznałam Pawła Zareckiego, który dowiedział się, że śpiewam, nagrywam płytę, przyniosłam mu kilka piosenek do posłuchania z tej płyty. Stwierdził "No to proszę, tutaj mamy taki materiał" i tak to się zaczęło.

P.S. Ale już wtedy wiedział, że jesteś osobą wierzącą?

N.N. Tak, bo myśmy poznali się w grupie wierzących ludzi i wiedział, że jestem chrześcijanką.

P.S. Sebastian, jak oceniasz celowość takich imprez jak na Agrykoli?

S.U. Wydaje mi się, to jest moje zdanie, że na zewnątrz to może wyglądać, że jest wspaniała impreza, że naprawdę ona coś zmieni. Ale czy kiedy przyjdzie jutrzejszy dzień, czy kiedy minie tydzień, czy coś się stanie innego, czy coś jest w stanie zmienić ludzi, ich myślenie, ich podejście, ich fundament myślenia, żeby nie było przemocy, żeby nie napadali na siebie, nie okradali.

P.S. Zwróć uwagę, że przemoc się rozwija gdy jest akceptowana społecznie. Ten koncert na pewno ma wpływ na myślenie tych ludzi, na pewno nie zmienia ich głęboko, ale narzuca pewien zewnętrzny wizerunek, sposób zachowania. Ta muzyka ma wpływ.

S.U. Tak ale czy jest ona w stanie zmienić zachowania ludzkie. To jest moje pytanie i odpowiedź jest taka, że my jako ludzie nie jesteśmy stali i musi coś zmienić w nas, wewnątrz, w środku, generalnie, żebyśmy się stali innymi ludźmi, żebyśmy inaczej myśleli. Nawet jeżeli takie koncerty odbywały by się raz na miesiąc i czy raz na tydzień, to nie przyniosłyby stuprocentowego efektu.

P.S. Nawet jeżeli będzie on kilkuprocentowy to na pewno  byłoby warto.

S.U. Tak na pewno, jednakże wiem po sobie i znam świadectwa wielu ludzi, którzy przemienieni od wewnątrz przez Boga, całkowicie zmienili się. Ci potencjalni przestępcy, złodzieje zaprzestali tego procederu, zmienili całe swoje wnętrze w wyniku nawrócenia i zmiany myślenia i zmiany życia.

--- telefon ---

P.S. Myślę, że to co powiedział słuchacz jest biblijne, czasem mamy wrażenie, że chrześcijanie chcą zmienić cały świat. Ja nie widzę zachęty do zmiany świata, natomiast widzę zachętę do bycia światłem, przykładem, solą. Bycie solą nie oznacza, że wypełniasz wszystko. Sól to jest coś, czego jest mało, ale .... Taki jeden artysta będący dobrym świadectwem, jak Natalia, może zrobić dużo dobrego. Z Natalią chciałbym się spotkać przy prezentacji płyty "Trzecia godzina dnia" W ilu utworach tam śpiewasz?

N.N 3 może 4.

P.S A twoja młodsza siostra, Eleonora?

N.N. Też coś takiego.

P.S. Czyli pół na pół. Ja tylko wspomnę, że Krzysztof Wodniczak, menadżer Czesia Niemena swego czasu, niedawno, napisał pewien artykuł, w którym wskazuje, że u Czesława Niemena były też takie akcenty wskazujące na pierwiastek duchowy.

N.N. Mój ojciec jest bardzo duchową osobą, ale jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć coś więcej, to trzeba z nim osobiście porozmawiać.

P.S. Należy mu podziękować za tą swobodę, wolność w wyrażaniu siebie nie tylko artystycznym, ale i duchowym.

N.N. Na pewno.

P.S. Dziękuję.

N.N. Dziękuję.

Świadectwa | Historyje | Wywiady | Księga Gości | Linki | E-mail

Copyright © 2001 Pietia